MACIERZYŃSTWO

A MOJE DZIECKO…

Często słyszycie stwierdzenia: jak moje dziecko miało 7 miesięcy to już siedziało… moje dziecko już umie czytać.. moje dziecko już miało 2 zęby.. bo moje dziecko już chodziło w tym czasie… moje dziecko samo śpi… bo moje dziecko w ogóle nie miało smoczka… bo moje dziecko to zaczęło szybko chodzić… i tak dalej i tak dalej. Słucham i słucham tego, że rzekomo inne dzieci tak szybko i cudownie się rozwijają. Co mi przychodzi na myśl? Z moimi dziećmi jest coś nie tak? Winię się, że może faktycznie coś robię źle… Też tak macie? Nie dajcie się sprowokować.

Naprawdę nie rozumiem czemu mają służyć takie przechwałki, zresztą tak naprawdę te rzekomo „przechwałki” wcale nie służą niczemu dobremu. Np. to, że dziecko zacznie chodzić w wieku 9 miesięcy jest dobre? No nie… Zdecydowanie za szybko. Dziecko musi być przygotowane do kolejnego etapu, a szczególnie jego kręgosłup, do siedzenia, do stania, do chodzenia itp.

Prawdą jest, że każde dziecko ma swój indywidualny proces rozwoju i nie należy go przyspieszać. Można tylko dziecku zaszkodzić. Nie wiem więc czemu służy takie porównywanie dzieci do siebie. Twój zaczął siadać, chodzić, ok, fajnie, ale mój nie musi. Rozumiem, że inne mamy być może są dumne z tego, ale tak naprawdę w większości przypadków to nawet nie jest ich zasługa. Tak po prostu natura chciała. Powiem szczerze, że ja serdecznie mam dość takich porównywań. Co ma to na celu? Chyba zmieszanie mnie i mojego dziecka z błotem i powiedzenie nam, że jesteśmy gorsi… Albo to… a my mamy wózek firmy X, fotelik firmy Y, mnóstwo zabawek i cudnych ubranek. Super. Miejcie sobie. Denerwują mnie takie przechwałki. Oczywiście jest różnica, gdy kogoś pytamy o radę i jeśli taka rozmowa ma służyć pomocą to ok. Sama często pytam się innych mam, jak coś robią, czy dały już dziecku jajko, buraka, gdzie kupiły taki milutki kocyk itp., ale wiecie o co mi chodzi…

Oczywiście czym innym jest, gdy dziecko rehabilitujemy i wzmacniamy, stymulujemy, ale przecież nikt nie rehabilituje dziecka, gdy ono tego nie potrzebuje. Gdy mnie coś niepokoi to rozmawiam z pediatrą, neurologiem, fizjoterapeutą. I wiem, że dla mojego dziecka to dobrze, że jeszcze nie siedzi. Tak, będzie pełzał po podłodze ile mu się podoba, a ja będę z niego dumna. Jeśli muszę go stymulować to stymuluję, ale nie wymuszam na nim nieodpowiednich odruchów.

Mam wrażenie, że panuje powszechny wyścig o to kto ma szybciej i więcej. Chcę powiedzieć, że rozwój naszego dziecka to nie wyścig. I mojego i Twojego. Naprawdę niczemu dobremu nie służy porównywanie kto co miał, kiedy, jak i gdzie. Wiem, że zabrzmi to egoistycznie, ale nie obchodzi mnie to. Cieszę się, że moje dziecko się rozwija i to jest dla mnie najważniejsze. Cieszę się, że nie muszę mu kupować tony zabawek, bo najlepszą zabawą jest przebywanie razem. Najlepszym startem dla mojego dziecka jest miłość i to, że się mamy.  Tylko to się liczy, bo gdy dziecko jest kochane to wszystko inne też będzie w odpowiednim czasie i na miejscu. I jakiś durny wyścig innych o tym kto szybciej mnie nie interesuje. O! Kropka!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *