MACIERZYŃSTWO

KOMBINEZON I KATAR

Przepraszam, że tak długo mnie tu nie było… Pochłonęły mnie sprawy życia codziennego, a szczególnie pranie i prasowanie po wizycie w szpitalu. Szymek ma się bardzo dobrze po operacji i jest bardzo dzielny. Szwy ma już zdjęte i przepuklina już nie będzie dokuczać. Rana goi się błyskawicznie. Co u nas? Od kilku tygodni ja i mąż chodzimy podziębieni. Za oknem pada i pada. Dzieciaki nam urosły w oka mgnieniu i nie mieszczą się już do gondolek. Postanowiliśmy „przesiąść się” na spacerówkę.

Kombinezon

Zanim jednak się przesiedliśmy musiałam pomyśleć o cieplejszym ubraniu dzieci i postanowiłam kupić kombinezony. Naszukałam się troszkę, ale tak naprawdę zależało mi na niskiej cenie. Otóż znalazłam w popularnym sklepie kombinezony za 60 zł. Postanowiłam je kupić. Kupiłam jeszcze kilka rzeczy, a mianowicie rękawiczki, grube rajstopki dla Hani itp. Pani na kasie nabiła mi 90 zł. Zapłaciłam i wyszłam. Po drodze zastanowiłam się dlaczego tak mało zapłaciłam, bo przecież kupiłam dwa kombinezony i jeszcze parę rzeczy… Zerknęłam na paragon. Pani w kasie nie naliczyła mi jednego kombinezonu, a przecież kupiłam dwa. Jestem „zarobiona” jak to się mówi, ale sumienie nie dawało mi spokoju… Wróciłam. Opowiedziałam całą historię i to, że chciałam zapłacić za ten kombinezon… Kierowniczka sklepu do mnie podeszła. Mówi: – Ale czy na pewno pani kupiła dwa? – Myślę sobie – Rany boskie, przecież nie przyszłam tu ot tak sobie zapłacić za nic… Serio… Serio mnie o to pyta? – Pokazuję jej paragon i tłumaczę znów, że mam bliźniaki i kupiłam dwa. – A czy ma pani je ze sobą? – No nie… (do głowy mi nie przyszło, żeby kombinezony – nie dzieci –  taszczyć z powrotem ze sobą i nie myślałam, że będę się musiała tłumaczyć…) W końcu skomentowała tak: – Jestem zaskoczona, że pani tak sama z siebie przyszła… Myślę sobie w głowie – a może by jakieś dziękuję. Nie oczekuję wiele, no ale było by mi miło – dziękuję za uczciwość…

Po kilku zdaniach i pokazaniu modelu kombinezonów, które kupiłam, zapłaciłam, podziękowałam (w sumie nie wiem za co… tak z przyzwyczajenia…) i wyszłam. Pani na odchodne rzuciła za mną – To my dziękujemy!

No cóż zawsze coś. Sumienie mam czyste, ten sklep często odwiedzam, więc jestem zadowolona. Nie będzie mi się odbijało czkawką. Ta sytuacja przekonała mnie o tym, że w dzisiejszych czasach ludzie tak bardzo sobie nie ufają, że nawet dobry uczynek trzeba tłumaczyć. To, że człowiek stara się być uczciwym jest takie dziwne dla innych. Smutne, ale prawdziwe. No cóż każdy nas mierzy własną miarą.

Inne dolegliwości

Wybraliśmy się na pierwszy wypad spacerówką (oczywiście podwójną, mam wózek 2 w 1), pogoda była taka sobie, ale uważam, że w każdą pogodę należy wychodzić z dziećmi (no chyba, że strasznie leje i wiatr jest bardzo duży). Na następny dzień był dzień szczepień. Wstajemy rano, dzień jak co dzień. Tylko, że córeczka coś często kupki zaczyna robić. Kupki były wodniste, więc wiedziałam, że to może być biegunka… Nici ze szczepienia, nie ma co ryzykować. Mąż pojechał z synkiem na szczepienia i podpytał co zrobić z tą biegunką u córki. Dostaliśmy probiotyk w saszetce do rozpuszczenia. Na szczęście biegunka ustała po jednym dniu i mała zaczęła robić normalne kupki, ale… ale stało się to, czego bałam się od dawna. Hania dostała katarku, nie dużego, ale widzę, że coś jej cieknie z noska i czasami, rzadko, ale jednak pokichuje. Jestem przerażona. Na szczęście sprawdzałam i nie ma gorączki. Brak gorączki mnie uspokaja, ale martwię się o ten jej katarek. Tak jak mówiłam nie jest duży, ale jest. Szymek na razie się trzyma, a my wszyscy trochę jesteśmy podziębieni. Na szczęście Haneczka ma dobry humorek i nie widać po niej, że coś jej dolega. Mimo wszystko chyba wybiorę się z nią do lekarza. Myślę nad inhalacją. A Wy macie jakieś sprawdzone sposoby na katar u niemowlęcia? Jak sobie radzicie z katarem u dzieci? Piszcie proszę!

1 thought on “KOMBINEZON I KATAR

  1. ja jestem przeciwniczką dawania leków przy byle przeziębieniu – więc u synka by uniknąć kropel do nosa robiłam kąpiele w tymianku i maścią majerankową smarowałam pod noskiem. Dodatkowo standardowo częste czyszczenie noska. Mocny katar trwał 2 dni a taki lekki kolejne 5. Natomiast gdyby katar był mocniejszy i dłuższy pewno robiłabym dodatkowo inhalacje czymś nieinwazyjnym i maścią rozgrzewającą smarowała klatkę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *