PRZYGODY

MAŁE ZMIANY

Co u nas? Dzieciaki zaczynają raczkować – to dopiero początki, więc jeszcze za nimi nadążam. Szym zaczął łapać za butelkę i strasznie chce sam się karmić. Uznałam, że to najlepszy moment do nauki samodzielnego trzymania, więc kupiłam butelkę z uszkami niekapka. O dziwo bardziej polubiła ją Hania, bo podobają jej się uszka do trzymania. Na razie w tej butelce daję im wodę. Oprócz wody zaczęłam gotować do picia kompot, okazało się, że moje dzieci go uwielbiają. Postanowiłam, że nie dam im do picia żadnych słodzonych soków do roku. Będą pić wodę albo to co ja przygotuję, czyli kompot lub świeżo wyciskany sok. Żadnych tam soczków ze sklepów. Mam od rodziców dużo jabłek, więc trę im na tarce, lubią je. Jesteśmy już po próbowaniu jajka, cytryny, jogurtu naturalnego i twarożku. Na szczęście bez żadnych zmian. Słoiczek z obiadkami 190 g staje się za mały, Szymon domaga się więcej. Wracam do gotowania dzieciom. Idzie opornie, bo zastanawiam się nad każdym składnikiem, nad tym ile ugotować i w jaki sposób im podać. Zaczęłam dawać im do ręki posiłki, na razie tylko banana i miękkie warzywa. Zaczynam zastanawiać się nad metodą „Baby led weaning” czyli BLW (mój wpis na ten temat znajduje się TUTAJ)

Przemeblowanie

Ostatnio miałam dużo energii i stwierdziłam, że czas na małe przemeblowanie. Mój M. pracuje czasem w domu, a konkretnie ma swoje stanowisko w dużym pokoju, co mnie w sumie wkurza, bo pełno jego kabli, komputerów, papierów. Nie wyobrażam sobie, że dzieci będą raczkować, a on tu pracować. To nierealne. Nie da się schować kabelków i ciężko będzie przetłumaczyć dzieciom, żeby go nie zaczepiały, bo jest w pracy, więc musimy przenieść M. i jego pracę. Mamy trzy pokoje, więc zostaje tylko nasza sypialnia. Przez weekend przesuwaliśmy łóżko i szafkę nocną i półki i kombinowaliśmy jak tu zmieścić biurko i jego sprzęt. Łóżko zostało przesunięte, jednej szafki się pozbyliśmy (spróbuję sprzedać na OLX, a jak na razie trafi do piwnicy) i jakoś małe biurko się zmieści. Później szukaliśmy biurka. Ciężko znaleźć fajne biurko, niedrogie i praktyczne o długości 80-90. Jakimś cudem się udało. Zamówione, w tym tygodniu przyjdzie. Uff! Pozbędziemy się „biura M.” z salonu. Tak mnie wzięło na przemeblowywanie, że wzięłam się za obniżanie łóżeczek dzieciom. Tak, ja, nie M. Wysłałam go na spacer z dziećmi, a sama postanowiłam obniżyć łóżeczka, posprzątać i ugotować obiad. Taaaak… Z pierwszym łóżeczkiem miałam małe trudności, ale gdy już się zorientowałam, jak zrobić, aby mi nic nie uciekało i spadało (podłoga łóżeczka lub śrubki) to drugie poszło „jak z płatka”. O matko jaka byłam z siebie dumna! Prawie jakbym sama skręciła całe łóżko! Posprzątałam cały pokoik, wytarłam każdy szczebelek i pomiędzy szczebelkami. Nawet nie wiedziałam, że mam takie zakurzone łóżeczka dla dzieci – szczególnie ta strona łóżeczek od ściany. Zdążyłam nałożyć czystą pościel i poodkurzać cały dom i już wrócił M. z dziećmi. Na szczęście nic nie marudził i sam z siebie wziął się za robienie obiadu;) Fajnie czasem tak odwrócić role;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *