MACIERZYŃSTWO

PYTACIE: CO Z TĄ NIANIĄ?

Ostatni mój wpis wzbudził duże zainteresowanie. Spotykam znajomych, których nie podejrzewałam o czytanie bloga 😉 i pytają mnie: – I co z tą nianią? To masz nianie? Wiem, sama siebie o to nie podejrzewałam, ale uwierzcie mi, że chyba znalazłam idealną osobę. Hmmm… Idealna niania? Okazało się, że niania naprawdę byla chora i ku zaskoczeniu mojemu i moich bliskich wróciła do nas z radością. Idealna niania? Czy w ogóle taka istnieje? Znajomi mówią: a zobaczysz, zostawisz ją samą to się zmieni, lepiej załóż kamery itd… Tak, ja też się ciągle obawiam, chociaż współpracujemy 2 tygodnie. Co to jest dwa tygodnie. Nie pozna się dobrze człowieka, ale można dużo zaobserwować, dzień w dzień to jednak już coś. No więc obserwuję i stwierdzam:

  • moja niania lubi dzieci 😉
  • moja niania lubi spędzać czas z moimi dziećmi
  • moje dzieci lubią nianię
  • moje dzieci cieszą się na jej widok
  • moja niania jest nie tylko nianią, ale także pomaga mi w drobnych porządkach
  • niania lubi prasować! O matko! Jest ideałem?
  • z nianią miło mi się rozmawia

Czy znalazłam ideał? Tego nie wiem i zapewne długo jeszcze będę to sprawdzała,ale narazie jestem zadowolona. Nie myślałam nigdy, że będę miała nianię, ale bez babci, dziadka, cioci lub kogokolwiek bliskiego muszę mieć kogoś do pomocy. Drogie mamy bliźniąt – na pewno jesteście bardzo dzielne, ale po roku dajcie sobie pomóc, bo po roku Wasze dzieci zaczynają stawiać pierwsze kroki i robi się naprawdę trudno. Usypianie i karmienie przy bieganiu za dwojgiem to naprawdę pikuś. Przy bieganiu za dwojgiem musisz mieć oczy naokoło głowy i być pewną, że dzieci wejdą tam gdzie nie chcesz by weszły i zainteresują się przedmiotami, którymi niekoniecznie byś chciała, by to robiły. „Co dwie głowy to nie jedna” – więc pomysłów mają co nie miara.

Dlaczego niania?

Dlaczego mam nianię? Chociaż trudno zastąpić najlepszą nianię pod słońcem, czyli babcię – to chociaż mam namiastkę. Nie zrozumie mnie mama, która ma na co dzień babcię, dziadka, nawet miłą sąsiadkę itp. Wiem dokładnie co to znaczy mieć naokoło ludzi, a być samotnym. Wiem jak czuje się samotnie matka, chociaż samotną nie jest. Dlaczego mam nianię do pomocy? Bo nie chcę być sfrustrowaną matką, która swoją frustrację wylewa na swoją rodzinę, a szczególnie na dzieci. Mam nianię, bo nie jestem robotem. Mam nianię, bo po roku z bliźniętami jestem zmęczona, styrana, skonana i egoistycznie myślę o sobie. Myślę o sobie, bo szczęśliwa mama, to szczęśliwe dzieci. Nie wiem po co się tłumaczę, sama przed sobą chyba mam potrzebę powiedzieć sobie, że proszenie o pomoc nie jest niczym złym. Wiem, mam z tym problem. Nie umiałam prosić o pomoc. Jestem „Zosią samosią”, a jak wiecie ona nie skończyła najlepiej… No więc mam nianię, którą sprawdzam, poznaję, wdrażam, mam nianię, która pomaga mi gdy jestem w domu. Mam czas by spokojnie się umalować, ugotować dzieciom i mężowi obiad, mam siłę wychodzić na dwór z dziećmi. Nigdy nie myślałam, że będę miała nianię, myślałam, że jestem herosem jakich mało i siłę, którą miałam po urodzeniu będę miała zawsze. Chyba zapomniałam, że to była adrenalina…, która kiedyś musi opaść. Nieważne. Zawsze sobie radziłam i teraz to jest mój sposób na radzenie sobie. Inaczej wydam więcej na psychiatrę. Po co mi to… No więc mam nianię 😉

Żłobek

Znalazłam czas na pojechanie do żłobka. Udało mi się porozmawiać z Panią Kierownik (nazwijmy ją Panią Kier, bo tak szybciej się pisze;). Pani Kier była pewna, że pomyliłam bliźnięta we wnioskach i dlatego Szym uzyskał mniej punktów. Nie miała racji. Zabawne, ale to ich system zawiódł. Naprawdę nie wiem jak on policzył punkty i w sumie nawet nikt tego nie sprawdził. Na szczęście udało się wszystko wyjaśnić i teraz jesteśmy na 3 i 4 miejscu w kolejce do żłobka, Przypomnę tylko, że córka była na 4 miejscu, a synek ostatnio na 29 miejscu. Heh. No więc jest różnica. Mamy bardzo duże szanse na dostanie się do żłobka integracyjnego.

Rozterki matki

Gdy zbliża się okres powrotu do pracy mam coraz większe rozterki czy dobrze robię. Co ja w ogóle robię? Sama nie wiem na co się zdecydować. Żłobek? Niania? Praca? Zostanie w domu? Pół etatu? Z jednej strony myślę sobie: dzieci takie malutkie, zaczną się choroby, gdzie mi się spieszy, jeszcze zdążę się napracować. Sama nie wiem, odrzucam wszystkie myśli i udaję, że ich nie ma, a czas leci, leci…

 

A tak na marginesie: Babcia to najlepsza opiekunka na świecie i jeśli ją macie doceńcie ją, bo nawet nie wiecie jakie macie szczęście, że macie ją blisko siebie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *