MACIERZYŃSTWO, PORADY

REHABILITACJA NIEMOWLĄT

Wspominałam już wcześniej, że mam wcześniaki. Ktoś kiedyś mi powiedział, że „z wcześniactwa się nie wyrasta”. Być może coś w tym jest… Rodzice dzieci przedwcześnie urodzonych muszą mieć świadomość, że ich dziecko może rozwijać się w wolniejszym tempie, niż dziecko z donoszonej ciąży. Przeważnie mowa o opóźnionym rozwoju ruchowym i poznawczym, ale nie trzeba się tym znacznie przejmować. Ważne by  zacząć rehabilitację wcześnie, unikniemy wielu wad postawy w wieku młodzieńczym. Jeśli mówimy o rehabilitacji niemowląt mamy do wyboru dwie najpopularniejsze metody: NDT – Bobath oraz terapia Vojty. Przy tak małych dzieciach są to terapie indywidualne.

Na czym polega terapia Bobath?

Pominę całą terminologię związaną z nazwą NDT – Bobath. Jak się pewnie domyślacie – nazwa wzięła się od nazwiska twórców. Ta terapia skierowana jest przede wszystkim do noworodków i dzieci przedwcześnie urodzonych. Miałam z nią styczność już od 2 tygodnia życia mojej córki. Nazwa wydawała mi się dziwna, nic mi nie podpowiadała i kompletnie nie wiedziałam na czym będzie polegać ta cała metoda. Przeczytałam kilka artykułów o niej, ale tak naprawdę poznałam ją ucząc się jej i stosując. Ba, nawet kupiłam książkę „Metoda NDT- Bobath poradnik dla rodziców”. Tak, tak, jeśli chodzi o stymulowanie niemowląt to 80 % to praca rodzica z dzieckiem. Rodzic bierze udział w każdej sesji i jest przeszkalany przez prowadzącego, po to, by w domu kontynuować ćwiczenia.  W skrócie: musiałam nauczyć się jak przewijać, jak ubierać, jak nosić, przenosić, podnosić i w jaki sposób bawić się z dzieckiem, by odpowiednio je stymulować. Praca terapeuty odbywa się na tzw. punktach kluczowych: głowie, szyi, obręczy barkowej i innych częściach ciała. Tę terapię stosuje się w trakcie karmienia, noszenia, pielęgnacji i zabawy. Nie łudźmy się, że efekty nastąpią od razu. Metoda polega na „oduczaniu”  utrwalonych niewłaściwych ruchów dziecka i nauki prawidłowych. Wymaga wiele pracy od rodzica i dziecka, by nauczyć je prawidłowych schematów. Moje dziecko płakało tylko przy pierwszym spotkaniu, a ja niestety razem z nim. Prawdę mówiąc ta metoda jest bardzo przyjazna dzieciom, ponieważ dzieci czują się bezpiecznie, a terapeuta dba, by nie płakały podczas sesji. Specjaliści od tej metody, uważają, że płacz utrudnia rehabilitację, a ta powinna być lekka i przyjemna dla dziecka. Bardzo mi się to podobało i postanowiłam spróbować z córką, bo miała stwierdzoną asymetrię ułożeniową. Na czym to polega? Miała tendencję układania głowy i ciała w jedną stronę. Nie mylić z kręczem szyi. Po prostu leżała krzywo w brzuszku, była wygięta i taka „pokrzywiona” mi się urodziła… Terapię Bobath stosowaliśmy do 3 miesiąca życia + wiek skorygowany mojej córki. Udało się! Wyszła z asymetrii, ale zaczęła prezentować kolejny problem – wyginanie się w łuk…

Metoda Vojty

Vojta –  czeski neurolog, uczony, tak, tak to on wymyślił tą metodę. Wytoczyliśmy cięższe działo… Tu już tak kolorowo nie było. Metodę kojarzyłam z płaczem dzieci i bardzo jej się bałam. Nie chciałam, by moje dziecko cierpiało, płakało… Chociaż wiedziałam, że musimy spróbować i tej metody, ponieważ Hania była już „za duża” na Bobath, a poza tym metoda Voyty daje szybkie efekty. Metoda Vojty zwana także „uruchamianiem odruchów” stosowana jest bardzo często w profilaktyce i leczeniu neurologicznych zaburzeń ruchowych oraz ortopedycznych wad postawy. W tej metodzie najważniejszy jest ucisk na pewne punkty ciała. Polega to głównie na ułożeniu dziecka w odpowiedniej pozycji i utrzymanie go w danym ułożeniu przez jakiś czas aż do pobudzenia sfery stymulacji i zastosowaniu odpowiedniego oporu. Rehabilitant dobiera odpowiednie indywidualne ćwiczenia i także uczy rodziców, jak pracować w domu tą metodą. Ważne, by znaleźć profesjonalnych rehabilitantów od tej metody.

  Pierwsza sesja. Pani bardzo miła, przyjazna, szybko mnie do siebie przekonała. No i zaczęło się. Zaczęła uciskać moje dziecko w kilku punktach, a Hania prężyła się, robiła się czerwona i płakała. Miałam łzy w oczach. Chciałam to przerwać, no ale…ale wiedziałam, że to dla jej dobra. Przecież chcę, by wyrosła, na zgrabną, zdrową dziewczynę, niepokrzywioną…

Spróbowałam w domu. Okazało się, że wcale nie jest tak źle, chociaż byłam niepewna tego co robię. Nie wiedziałam, czy dobrze stawiam opór i czy na pewno w dobrym miejscu uciskam. Ciałko mojej córki wydawało mi się tak małe i każdy milimetr ważny… Czułam jednak, że jest to odpowiednia metoda w tej chwili dla mojego dziecka. Nasz wysoki stół stał się stołem do rehabilitacji. Szybko zrozumiałam, że Hania nie płakała, bo ją bolało, tylko trudno jej było leżeć w danej pozycji bez ruchu i to tak naprawdę to było powodem jej zdenerwowania. Uaktywniałyśmy pewną grupę mięśni, a moja córka nie była do tego przyzwyczajona. Wymagało to ode mnie dużo cierpliwości i przyzwyczajenia do niezadowolonej miny córki, a nawet płaczu. Niełatwo rodzicowi patrzeć na płaczące dziecko podczas ćwiczeń…

Którą metodę wybrać? Bobath czy Vojtę?

Powiem szczerze, że byłam już u pięciu rehabilitantów i każdy powiedział mi co innego. Wszyscy spotkani przeze mnie rehabilitanci proponowali mojemu dziecku coś innego i zachwalali swoją metodę pracy. Naprawdę można zgłupieć… Jedni mówili, że takie ćwiczenie dla mojego dziecka jest dobre, drudzy wręcz odwrotnie. Ostatecznie brałam z każdej metody coś co uważałam za słuszne kierując się zdobytą wiedzą i intuicją matki.

Moim zdaniem Bobath to świetna metoda dla wszystkich rodziców małych dzieci, bo stymuluje rozwój, pomaga w przekręcaniu dziecka na bok, na brzuch, na plecy, uaktywnia brzuszek, a dokładniej jego mięśnie, które są bardzo istotne w rozwoju małego dziecka. Uważam, że tej metody powinno uczyć się już w szpitalu, po narodzeniu dziecka. Dobrze wiedzieć jak prawidłowo przewinąć dziecko, w jaki sposób nosić itd. Bobath to metoda dla wszystkich dzieci, nie tylko tych z problemami. Rehabilitowałam nią swoje dzieci do 3 miesiąca i nadal je ubieram, przewijam itp. według tej metody.

Metoda Vojty jest bardziej skomplikowana, co nie oznacza, że nauczenie się Bobatha było dla mnie łatwe. Nie, nie było. Vojtę traktuję jako metodę specjalistczną, gdzie działa się na dany problem. W jednej, jak i w drugiej metodzie bardzo ważna jest praca w domu. Do specjalisty chodzimy na kontrolę  w celu sprawdzenia postępów, rozwiania wątpliwości, skorygowaniu wykonywanych ćwiczeń i jeśli to konieczne dodaniu nowych.

Rehabilituję swoje dziecko jedną i drugą metodą i do tego dodaję jeszcze masażyki. Uważam, że każdy rodzic musi uzbroić się w cierpliwość, wytrwałość i zdrowy rozsądek. Terapeuci toczą wojnę o to, która metoda jest lepsza. Myślę sobie, że jedna i druga jest dobra, są po prostu inne. Obie skuteczne i obie dla różnych dzieci z różnymi problemami. Ważne by znaleźć profesjonalnych terapeutów znających się na tym, co robią. Dla mnie istotne było czerpanie z obu metod.

Koszt rehabilitacji

Prywatnie ok. 80 zł godzina, a państwowo ze skierowaniem trwa ok. 15-30 minut.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *