MACIERZYŃSTWO, PORADY

Dbamy o zdrowie

Zwracam wielką uwagę na to co daję do jedzenia dzieciom. Uważam, że odpowiednie odżywianie daje im siłę, energię i moc do rozwijania się, a także do nie chorowania. Myślę, że to co robimy, jak jemy i jak się zachowujemy ma wpływ na nasz organizm, a przecież „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Podzielę się tym, co my robimy, by uzyskać dobre samopoczucie i nie chorować. Punkty dotyczą nie tylko odżywiania. Przeczytajcie. Kolejność punktów jest dowolna, bo uważam, że każdy punkt jest ważny.

Nasze „zdrowe” zasady:

  1. Używamy spray do nosa. Wiem, komuś może wydawać się to banalne, ale spray do nosa z wodą morską oczyszcza nos z kurzu i bakterii, dzięki czemu nie gromadzą się tam zarazki i bardzo rzadko dzieciaki mają katar. (Przez 16 miesięcy miały raz katarek) Poza tym dobrze wpływa na śluzówki nawilżając je.
  2. Do posiłków dodajemy olej lniany. Olej lniany ma magiczne właściwości. Przede wszystkim jest wartościowym tłuszczem i jest tłoczony z siemienia lnianego. Olej lniany jest źródłem witaminy E, która zwana jest witaminą młodości. Witamina E znacznie zmniejsza ryzyko wystąpienia chorób układu krążenia, zmniejsza ryzyko miażdżycy oraz powoduje spadek poziomu cholesterolu we krwi, jest także lekarstwem przy zaparciach, nawilża błony śluzowe, wzmacnia je na całej długości przewodu pokarmowego. UWAGA! Olej można stosować tylko na zimno, nie wolno go smażyć ani gotować. Jak my go stosujemy? Dodaję kilka kropel na kanapkę, kilka kropel do nalanej już zupy, która nie jest gorąca i do sałatek.
  3. Wychodzimy codziennie na dwór. To też może komuś wydawać się dziwne, bo jaki ma związek ze zdrowiem. Otóż ja wierzę mocno, że ma. Uważam, że przebywanie codziennie na podwórku wzmacnia naszą odporność, dlatego nie ma dla nas złej pogody. Jest tylko nieodpowiednie ubranie. Odwiedzamy piaskownice i bawialnie dla dzieci. Aby dzieci nabrały odporności nie można ich trzymać „pod kloszem”. Muszą od czasu do czasu zetknąć się z bakteriami i innym środowiskiem niż domowym.
  4. Jemy owoce i warzywa. Tak, to chyba oczywiste. U nas nie ma dnia bez jabłka. Staramy się urozmaicać jadłospis. Dzieciaki jedzą wszystkie warzywa i owoce, wiadomo mają swoje ulubione, jedne jedzą chętniej drugie mniej, ale próbują wszystkiego. Obydwoje mają swoje inne ulubione dania, ale uwielbiają avocado, mango, maliny itd.
  5. Nie jemy słodyczy. Zamiast słodyczy moje dzieci dostają żurawinę, rodzynki, pestki i suszone owoce. Uwielbiają żurawinę.
  6. Wietrzymy mieszkanie. Codziennie wietrzymy pokój dzieci i całe mieszkanie. W nocy, gdy dzieci śpią staramy się, by była odpowiednia temperatura w pokoju, czyli nie za ciepło, tak 21 stopni jest ok.
  7. Jemy dużo kasz. Od malutkiego dzieci były uczone jeść kasze. Uważam, że to niedoceniane produkty. Jedzą kaszę gryczaną, jęczmienną, kukurydzianą i jaglaną. Poza tym często dostają owsiankę na śniadanie lub płatki ryżowe, z owocami smakują znakomicie.
  8. Ubieramy się odpowiednio do pogody. Dzieciaki ubieram tak samo jak siebie, ja jestem zmarzluchem, a one się ciągle ruszają, więc nawet czasami jestem ubrana cieplej od nich.
  9. Gdy dzieci „zaczyna coś brać” wybieramy domowe sposoby i naturalne antybiotyki. Dzieciaki uwielbiają plastry cytryny, dostają w potrawach czosnek, od czasu do czasu miód na łyżeczce. Na razie wystarczało. Oczywiście, gdy zajdzie taka potrzeba sięgniemy po leki, ale jak na razie syrop z malin i czarnego bzu lub z aronii daje radę 😉
  10. Dzieci piją wodę. Na początku sama woda im nie smakowała, ale z biegiem czasu przyzwyczaiły się do niej i ją polubiły. Był czas, że nie dawałam im nic innego do picia, więc nie miały wyboru. Unikamy kupnych soków. Co więc pijemy teraz? Gotuję kompoty, które dzieci uwielbiają. Robię koktajle. Dzieciaki piją zieloną herbatę, owocowe herbatki, rumianek, miętę. No i woda, woda, woda.

Oto nasze zasady. Wy też macie podobne?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *